Brad Warner


Stereotypowy buddysta zen z Zachodu to blady intelektualista pogrążony w medytacji i studiowaniu koanów. Mówi niewiele, raczej artykułuje niż gada, a już na pewno nie opowiada anegdot. Jest w średnim wieku, albo przynajmniej zachowuje się, jakby był. Głównie siedzi.

Otóż Brad Warner nie jest stereotypowym buddystą. Na pewno nie jest buddystą statecznym. Zanim został mnichem, grał na basie w Dimentia 13 i 0DFx, co wcale nie znaczy, że był punkiem i mu przeszło. Nie przeszło. Pracował też w japońskiej wytwórni filmowej przy produkcji popularnych filmów o potworach. Właściwy człowiek na właściwym miejscu!

Wpisanie jego nazwiska w wyszukiwarkę internetową daje znacznie więcej informacji, niż kiedy próbuje się tego samego z Suzukim lub Nishijimą. Najwyraźniej, kiedy nie medytuje, surfuje w sieci w takim samym szalonym tempie, jakie zna z odjechanych, hardcore’owych riffów gitarowych. W jego opinii punk i zen mają więcej wspólnego niż to widać na pierwszy rzut oka (pod warunkiem, że komukolwiek przyszłoby do głowy rzucać okiem jednocześnie na oba te zjawiska). Jeśli się do nich doda jeszcze Godzillę i Ultramana, grunt do rozważań nad istotą rzeczywistości jest już przygotowany.

Oczywiście, medytuje, naucza i orientuje się w całym tym skomplikowanym świecie praktyk buddyzmu zen, w końcu jest mnichem, otrzymał przekaz dharmy i tak dalej; on to po prostu robi po swojemu, kwestionując wszystko, jak zawsze.

« Z powrotem